Praca w XXI wieku – słowo wstępne Prezesa IPP

Całe moje dotychczasowe życie zawodowe poświęciłem rynkowi pracy. Podczas piętnastu lat mojej pracy zawodowej rynek pracy uległ ogromnej przemianie. Jesteśmy teraz świadkami bezprecedensowego w dziejach historii ścierania się dwóch tendencji: forsowanej w niektórych krajach Europy kontynentalnej i w Skandynawii tendencji do pogłębienia wagi prawa pracy, znaczenia związków zawodowych i uprawnień pracowniczych oraz zyskującej w skali globalnej coraz większą popularność tendencji odchodzenia od klasycznych stosunków pracy i tym samym prekaryzacji pracy.

Wierzę, że prawo pracy jest przeżytkiem. Nie pasuje ono do gospodarki XXI wieku. Nowoczesna firma jest bardziej centrum kontraktowym, niż zakładem pracy. Prawo pracy ogranicza rozwój firmy. Biznes w XXI wieku jest związany z licznymi i częstymi zmianami. Prawo pracy ogranicza te zmiany w sposób nadmierny. Powoduje ono, że europejska gospodarka nie ma szans w konkurowaniu z gospodarkami wschodzącymi. Związki zawodowe przypominają coraz bardziej organizacje mafijne, zajmują się wymuszeniami i pod sztandarami ochrony praw pracowniczych blokują rozwój firm, które przenoszą produkcję i usługi za granicę.

Wierzę w znaczenie umów cywilnoprawnych, pracy tymczasowej i samozatrudnienia. Ideałem byłaby sytuacja, w której stosunki pracy,  praca tymczasowa, samozatrudnienie i umowy cywilnoprawne zastąpione byłyby jednym uproszczonym stosunkiem prawnym, który gwarantowałby wykonującemu pracę wynagrodzenie, ale nie zawierałby gwarancji przestarzałych i niepotrzebnych, które najlepiej reguluje rynek i istniejące prawo cywilne, gdzie strony są równe i mają swobodę kontraktowania; takich jak urlopy wypoczynkowe, czas pracy, okresy wypoczynku etc.

Wierzę w ścisły rdzeń przepisów bezwzględnie obowiązujących. Uważam, że przepisy prawa powinny gwarantować minimalną stawkę godzinową, która powinna być zdecydowanie wyższa od tej obowiązującej aktualnie. Stawka minimalna powinna gwarantować zatrudnionym godne życie. Wyobrażam sobie w Polsce stawkę aktualnie oscylującą wokół 15-18 złotych netto (2018 r.) za każdą godzinę pracy przy jednoczesnym założeniu, że pracodawca nie jest obciążony już żadnymi składkami od wynagrodzeń pracowniczych. Stawka ta powinna być święta, jej naruszanie powinno być obwarowane drakońskimi sankcjami, a jej egzekwowanie przed sądem powinno być błyskawiczne. Inna kwestia, która uregulowana powinna być w prawie i powinna być skutecznie egzekwowana przez instytucje państwowe to bezpieczeństwo i higiena pracy. Resztę powinny regulować ogólne przepisy prawa cywilnego.

Wierzę w krach współczesnego systemu ubezpieczeń społecznych. Instytucje państwowe potwierdziły niedawno to, co od dawna było rzeczą oczywistą: Jest już pewne, że system ubezpieczeń społecznych zawali się w ciągu kilku najbliższych lat. Składki ubezpieczeniowe opłacane przez pracujących nie będą nigdy im służyły, ponieważ przeznaczane są na aktualne wypłaty bieżących świadczeń. Zapisy na kontach emerytalnych są fikcją i nie pokrywają się z faktycznie zgromadzonymi środkami. Zbliżająca się zapaść demograficzna i wyludnienie Polski spowodują w najbliższych latach, że czynne zawodowo osoby nigdy żadnych świadczeń z tytułu odprowadzanych składek nie otrzymają. System ubezpieczeń społecznych należy zamienić na system pomocy społecznej, przenieść do gmin, zlikwidować ZUS i kilkadziesiąt tysięcy nikomu niepotrzebnych i bardzo kosztownych etatów. Należy zlikwidować składki na ubezpieczenia społeczne. System zabezpieczenia społecznego obowiązujący w Polsce jest błędny i to błędny fundamentalnie. Likwidacji systemu zabezpieczenia społecznego powinno towarzyszyć podwyższenie płacy minimalnej godzinowej gwarantowanej przez państwo o dotychczasową składkę finansowaną przez ubezpieczonego. Będzie on w ten sposób dysponował środkami, które będzie w stanie inwestować w sposób bardziej racjonalny, niż robi to Fundusz Ubezpieczeń Społecznych przeznaczając te środki na wypłaty bieżących świadczeń dla innych, nieznanych nawet ubezpieczonemu osób.

Wierzę w konieczność stopniowego dochodzenia do zapewniania przez państwo każdemu Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego (UBI). Jest on doskonałym, jeżeli nie jedynym dziś dostępnym, narzędziem walki z rosnącymi nierównościami majątkowymi, które zagrażają dalszemu istnieniu kapitalizmu, z którego dobrodziejstw kapitaliści i pracodawcy korzystają. Pewna suma gwarantowanego i bezwarunkowego dochodu pozwoli pracownikom wzmocnić swoją pozycję na nadmiernie zglobalizowanym rynku pracy zdominowanym przez kapitał i pracodawców. Jeżeli to się nie stanie, czeka nas trwający wiele dekad okres stagnacji gospodarczej. Dofinansowanie spauperyzowanych robotników i spauperyzowanej, w skali świata, klasy średniej ożywi koniunkturę, pozwalając wielu gospodarkom wrócić na ścieżkę wzrostu. W świecie z gwarantowanym dochodem nastąpi stopniowe wyzwolenie się człowieka z krępującego go przymusu zarabiania na życie, co przeniesie pracę w nowe (dostępne dziś tylko elitom) rejony samorealizacji. UBI jest jedynym dostępnym dziś remedium na zawieruchę polityczną w Europie i rozruchy na tle socjalnym.

Wierzę w konieczność przyjęcia pracowników z innych części świata. Polska się wyludnia, pracodawcy zgłaszają rosnące zapotrzebowanie na siłę roboczą. Jedyna szansa na zahamowanie negatywnych tendencji na rynku pracy to otwarcie Polski na cudzoziemskich pracowników. 

Wprowadzenie powyższych postulatów w życie spowoduje w krótkim czasie zwiększenie zamożności ludzi pracujących, przywróci nadszarpnięte, w ostatnich dekadach, znaczenie rodziny oraz zwiększy zdecydowanie konkurencyjność naszego kraju.

 

Tomasz Major

Prezes
Izby Pracodawców Polskich IPP