Rząd i ZUS chce oskładkować umowy o dzieło i zlikwidować ulgi w oskładkowaniu umów zlecenia; jednocześnie chce wprowadzić powszechną emeryturę obywatelską w wysokości kilkuset złotych

Podczas wrześniowej Konferencji eksperckiej zorganizowanej przez ZUS przedstawione zostały pomysły na uszczelnienie systemu zabezpieczenia społecznego w Polsce. ZUS proponuje m.in. pełne oskładkowanie umów o dzieło i likwidację zbiegów tytułów do ubezpieczeń.

W Konferencji wzięli udział eksperci Izby Pracodawców Polskich, a Prezes Izby Pracodawców Polskich Tomasz Major w swoim obszernym piśmie skierowanym do Prezes ZUS odniósł się krytycznie do poszczególnych propozycji przedstawionych przez ZUS.

Prezes IPP omówił aktualną sytuację i perspektywy dla polskiego rynku pracy w kontekście zmian w Europie i zaproponował zastąpienie istniejącego systemu zabezpieczenia społecznego nowoczesnym systemem finansowania wydatków państwa związanych ze starzeniem się społeczeństwa.

„System ubezpieczeń społecznych należy naszym zdaniem zamienić na system pomocy społecznej, przenieść do gmin, zlikwidować ZUS i kilkadziesiąt tysięcy nikomu niepotrzebnych i bardzo kosztownych etatów. Należy zlikwidować składki na ubezpieczenia społeczne. System zabezpieczenia społecznego obowiązujący w Polsce jest błędny i to błędny fundamentalnie. Likwidacji systemu zabezpieczenia społecznego powinno towarzyszyć podwyższenie płacy minimalnej godzinowej gwarantowanej przez państwo o dotychczasową składkę finansowaną przez ubezpieczonego. Będzie on w ten sposób dysponował środkami, które będzie w stanie inwestować w sposób bardziej racjonalny, niż robi to Fundusz Ubezpieczeń Społecznych przeznaczając te środki na wypłaty bieżących świadczeń dla innych, nieznanych nawet ubezpieczonemu osób. Należy rozważyć wprowadzenie alternatywnych metod pozyskiwania środków na świadczenia emerytalne i inne świadczenia finansowane przez fundusz ubezpieczeń społecznych i inne fundusze zarządzane przez ZUS i państwo. Do takich rozwiązań dyskutowanych na świecie i również w naszej Izbie należy np. „oskładkowanie” konsumpcji.” – konkluduje Prezes IPP.

Oto wybrane tezy Prezesa IPP zawarte w piśmie do Prezes ZUS:

  1. Oskładkowanie umów o dzieło

„Uważam, że w świetle bezlitosnego orzecznictwa sądowego – bezlitosnego dla firm, które zamiast umów o pracę lub umów zlecenia zawierają umowy o dzieło w celu uniknięcia płacenia składek, proponowane przez Państwa zabiegi legislacyjne są zbędne. Zamiast obejmować obowiązkiem składkowym rzeczywiste umowy o dzieło, zawierane często przez twórców, artystów i wynalazców lepiej ukierunkować inspektorów kontroli ZUS na skuteczne kwestionowanie umów u przedsiębiorców, którzy w sytuacjach, w których ewidentnie mamy do czynienia ze stosunkiem pracy lub zlecenia, zawierają umowy o dzieło.

Izba Pracodawców Polskich piętnuje takie praktyki. Są one przejawem nieuczciwej konkurencji i należy z nimi walczyć.

Armia inspektorów kontroli ZUS, którymi dowodzi Pani Prezes to ludzie oddani polskiemu systemowi zabezpieczenia społecznego, ludzie wykształceni i pracowici. Zamiast zmieniać prawo i zniechęcać ludzi do inwencji twórczej poprzez karanie ich oskładkowaniem, lepiej wykorzystać do walki z patologiami istniejący potencjał ZUS i przede wszystkim istniejące przepisy oraz orzecznictwo.”

  1. Szerokie oskładkowanie umów zlecenia – likwidacja tzw. zbiegów

„Jestem zaskoczony pomysłem rychłej likwidacji tzw. zbiegów tytułów do ubezpieczeń i wprowadzeniem szerokiego/powszechnego oskładkowania umów zlecenia.

Bulwersujące jest uzasadnienie tego projektu.

Twierdzą wynajęci przez Państwa eksperci, że istniejące przepisy o zbiegach są kłopotem dla płatników. Doświadczenie uczy, że są one raczej kłopotem dla ZUS i podległych Państwu służb kontrolnych. Dysponujecie Państwo ogromnymi zasobami osobowymi i intelektualnymi oraz informatycznymi, które pozwalają na wymuszenie u płatników prawidłowego stosowania przepisów art. 9 ustawy systemowej. Płatnicy działając w interesie ubezpieczonych potrafią stosować przepisy o zbiegach, a ZUS posiada możliwości korekty nieprawidłowych lub niepoprawnych działań płatników. Płatnicy korzystają z wykwalifikowanych ekspertów oraz z fachowej literatury, która jest dostępna bezpłatnie. Wyjaśnienia ZUS udzielane płatnikom są wyczerpujące, profesjonalnie przygotowywane i są satysfakcjonującym wsparciem przy prowadzeniu działalności, za co w imieniu polskich pracodawców pragnę jeszcze raz Pani Prezes podziękować.

Odnoszę wrażenie, że proponowane zmiany mają jedynie na celu osiągnięcie efektu fiskalnego oraz mają ułatwić zadanie inspektorom ZUS tropiącym płatników w poszukiwaniu składek.

Twierdzą Państwa eksperci, że w świetle doskonałej koniunktury gospodarczej przedsiębiorcy udźwigną ciężar zmian. Przypomnijmy, że zmiany polegać mają na objęciu składkami finansowanymi przez ubezpieczonego i płatnika wszystkich zleceń i na likwidacji tzw. zbiegów, z których korzysta prawie 1,7 miliona osób. Zmiany dotyczą kilkuset tysięcy polskich przedsiębiorców.

Państwa eksperci ignorują kompletnie sytuację na rynku pracy i istniejące zasady finansowania składek. Reforma oznacza, że albo spadną realne wynagrodzenia netto dla 1,7 miliona osób – o ok. 13,71 % bo tyle wynosi składka finansowana przez osobę zatrudnioną w ramach umowy zlecenia, przy jednoczesnym wzroście kosztów prowadzenia biznesu (kosztów zatrudnienia) o ok. 18 % (wysokość składki finansowanej przez przedsiębiorcę-płatnika składek). Jeżeli jednak pracobiorcy nie zgodzą się ponieść tych nowych ciężarów i nie będą gotowi na pracę za proponowaną przez Państwa stawkę netto niższą o 13,71 %, koszty te poniosą pracodawcy. Ich koszt zatrudnienia wzrośnie aż o ok. 31 %!

Nie pozostanie to bez wpływu na koszty towarów i usług oferowanych na polskim rynku, ale także na rentowność polskiego eksportu. Od producentów zagranicznych posiadających w Polsce zakłady produkcyjne słyszymy, że produkcja w Polsce przestanie się opłacać. Także polscy producenci rozważają przeniesienie produkcji do krajów, gdzie płace są niższe i obciążenia płacy są akceptowalne.

Z naszych analiz wynika, że słuszny i ambitny program 500+ zostanie już wkrótce skonsumowany przez drastyczny wzrost cen towarów i usług. Ubodzy ludzie otrzymają środki finansowe, ale ich poziom życia nie wzroście.

Państwa eksperci ignorują system cyklów koniunkturalnych oraz sytuację makroekonomiczną w Europie i na świecie. Przewidujemy, że koniunktura w Polsce osłabnie znacząco najpóźniej w 2021 roku, kiedy to do Polski przestaną płynąć szerokim strumieniem środki z UE. Polską wieś czeka zapaść nie tylko demograficzna ale także ekonomiczna – na skutek załamania dotychczasowych zasad finansowania.

Z analiz, którymi dysponujemy, wynika, że inwestycje prywatne nie ruszą – m.in. ze względu na poważnie rozważane w kręgach rządowych - opcje wyjścia lub usunięcia Polski z Unii Europejskiej i niepewności z tym związanej. Uważam osobiście, że takie rozważania nie powinny absolutnie przenikać do opinii publicznej. Powodują one panikę wśród przedsiębiorców. Niebawem w Polsce zostanie tylko kapitał spekulacyjny, szybko napływający, ale też skory do szybkiej ucieczki.

Inwestycje publiczne, które niemrawo ruszą w tym roku, skończą się w 2020-2021, wraz z wyczerpaniem aktualnej perspektywy finansowej UE, falą upadłości polskich firm budowlanych, które już teraz nie są w stanie bez końca obniżać cen startując w przetargach publicznych.   

Podwyższanie w tych okolicznościach obciążeń dla przedsiębiorców jest nieostrożnością, nieroztropnością i zagraża interesom polskiej gospodarki.

Aktualnie na ukończeniu są prace nad rewizją dyrektywy o pracownikach delegowanych i równolegle prowadzone prace nad zmianami Tytułu II Rozporządzenia UE 883/2004. Zmiany te mają na celu zlikwidowanie polskiego delegowania.

Polski rząd niesłusznie twierdzi, że zmiany te będą korzystne dla polskiego rynku pracy, albowiem (zdaniem polskiego rządu) 500 tysięcy pracowników delegowanych wróci do Polski. Pomijacie Państwo przy tym kilka istotnych okoliczności: Po pierwsze, poziom wynagrodzeń w Polsce jeszcze długo nie będzie porównywalny z poziomem wynagrodzeń w krajach Europy zachodniej i północnej, a postępujący wzrost wynagrodzeń w kraju nie zachęci przez najbliższe lata kilkuset tysięcy pracowników delegowanych do rezygnacji z wyjazdów za granicę. Po drugie: zapotrzebowanie na wykwalifikowaną siłę roboczą w Europie jest tak ogromne, że powoduje także i tam wzrost wynagrodzeń gwarantowanych polskim pracownikom delegowanym. Gospodarki krajów Europy zachodniej zrobią wszystko, by zatrzymać polskich pracowników – stąd zmiana przepisów o delegowaniu. Po ich wejściu w życie polscy pracownicy zostaną w Niemczech, Belgii i Szwecji, ale już nie jako pracownicy delegowani przez polskich przedsiębiorców, ale jako stały personel niemieckich, czy francuskich firm. Składki i podatki od tych stosunków zatrudnienia popłyną za granicę. Wraz z polskimi pracownikami wyjadą za granicę ich rodziny. Szacujemy, że Polskę opuści wskutek zmian europejskich przepisów kilkaset tysięcy osób.

Państwa eksperci pomijają te fakty w swoich rozważaniach. Polska powinna uatrakcyjnić podejmowanie zatrudnienia w Polsce. Zamiast zmniejszać wynagrodzenia netto zatrudnionych, należałoby „zdefiskalizować” pracę – pozbawić ją niepotrzebnych i staroświeckich obciążeń fiskalnych i pozafiskalnych (ZUS). Źródeł finansowania systemu zabezpieczenia społecznego należy szukać w alternatywnych systemach. Ich wprowadzenie wymaga sporego wysiłku intelektualnego i analitycznego, jednakże poszukiwania takich systemów wydają się konieczne.

Twierdzą Państwa eksperci, że szerokie oskładkowanie umów cywilnoprawnych będzie w interesie ubezpieczonych, którzy w przyszłości, za kilkadziesiąt lat mają dzięki temu otrzymać wyższe świadczenia emerytalne.

Taki argument stoi w dramatycznej i nie dającej się wytłumaczyć sprzeczności z prowadzonymi przez resort pracy i ZUS zaawansowanymi pracami studyjnymi nad tzw. emeryturą obywatelską. Zamierzacie Państwo już w niedalekiej przyszłości zamienić istniejący system na system uproszczony, który zapewnia każdemu symboliczną emeryturę w wysokości kilkuset złotych. System emerytury obywatelskiej uważam za słuszny, jednakże powoduje on, że opłacanie pokaźnych składek przez zleceniobiorców jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Argument Państwa ekspertów jest zatem chybiony i ma na celu wyłącznie osiągnięcie doraźnego efektu fiskalnego.

Państwa eksperci pomijają w swoich rozważaniach spadające zaufanie pracobiorców do systemu zabezpieczenia społecznego.

Z badań prowadzonych regularnie od wielu lat przez Izbę Pracodawców Polskich - na podstawie ankiet wypełnianych przez osoby zatrudnione na terenie Polski - wynika jednoznacznie, że w drugiej dekadzie XXI wieku nastąpiła zmiana percepcji stosunków zatrudnienia przez samych zatrudnionych.

Jeszcze na przełomie XX i XXI wieku kwestie zabezpieczenia społecznego i pewność trwałości stosunku pracy grały ogromną, jeśli nie decydującą rolę wśród zatrudnionych.

Dzisiaj podstawowym kryterium, którym kierują się pracownicy przy wyborze pracodawcy, jest wysokość poborów netto.

Pracownicy delegowani zrozumieli, że system zabezpieczenia społecznego w Polsce jest oparty o błędne założenia, a organ rentowy (ZUS) księguje (w dużej mierze) fikcyjne zapisy na kontach ubezpieczonych. Pracownicy wierzą, że jeszcze za ich życia zawodowego prawodawca zlikwiduje istniejący system zabezpieczenia społecznego i zastąpi go dyskutowanym coraz częściej na świecie Bezwarunkowym Dochodem Podstawowym, gwarantowaną emeryturą obywatelską lub innym powszechnym systemem zabezpieczenia społecznego.

Instytucje państwowe (NIK) potwierdziły niedawno to, co od dawna było dla ekspertów zajmujących się zabezpieczeniem społecznym rzeczą oczywistą: Jest już pewne, że system ubezpieczeń społecznych zbankrutuje się i zawali w ciągu kilku najbliższych lat. Składki ubezpieczeniowe opłacane przez pracujących nie będą nigdy im służyły, ponieważ przeznaczane są na aktualne wypłaty bieżących świadczeń.

W wielu toczących się przed sądami powszechnymi sprawach o składki okazuje się, że zapisy na kontach emerytalnych są fikcją i nie pokrywają się z faktycznie wpłacanymi przez płatników środkami. Pracownicy ZUS nie są w stanie przypisać opłacanych przez płatników składek do poszczególnych zatrudnionych.

Zbliżająca się zapaść demograficzna i wyludnienie Polski spowodują w najbliższych latach, że czynne zawodowo osoby nigdy żadnych świadczeń z tytułu odprowadzanych składek nie otrzymają.

System ubezpieczeń społecznych należy naszym zdaniem zamienić na system pomocy społecznej, przenieść do gmin, zlikwidować ZUS i kilkadziesiąt tysięcy nikomu niepotrzebnych i bardzo kosztownych etatów. Należy zlikwidować składki na ubezpieczenia społeczne. System zabezpieczenia społecznego obowiązujący w Polsce jest błędny i to błędny fundamentalnie. Likwidacji systemu zabezpieczenia społecznego powinno towarzyszyć podwyższenie płacy minimalnej godzinowej gwarantowanej przez państwo o dotychczasową składkę finansowaną przez ubezpieczonego. Będzie on w ten sposób dysponował środkami, które będzie w stanie inwestować w sposób bardziej racjonalny, niż robi to Fundusz Ubezpieczeń Społecznych przeznaczając te środki na wypłaty bieżących świadczeń dla innych, nieznanych nawet ubezpieczonemu osób.

Należy rozważyć wprowadzenie alternatywnych metod pozyskiwania środków na świadczenia emerytalne i inne świadczenia finansowane przez fundusz ubezpieczeń społecznych i inne fundusze zarządzane przez ZUS i państwo. Do takich rozwiązań dyskutowanych na świecie i również w naszej Izbie należy np. „oskładkowanie” konsumpcji.”